Podróbki jak w banku

Czasy są takie, że niemałą część dochodów wielkich firm uszczuplają pojawiające się na czarnym rynku podróbki ich towarów. Dotyczy to bardzo różnych dóbr – odzieży, obuwia, a także sprzętu elektronicznego. Wynika to z ogromnej aktywności chińskich producentów, którzy mogą sobie pozwalać na to, by bez ponoszenia konsekwencji prawnych wysyłać na rynek falsyfikaty oryginalnych wyrobów. Jest tak, albowiem prawo w Chinach nie operuje kategoriami praw autorskich.

Wynika to poniekąd z uwarunkowań kulturowych – w opinii Chińczyków kopiowanie czegoś, nawet dosłowne, jest wyrazem najwyższego uznania. Tłumaczy to tolerancję dla notorycznego podrabiania, które poszło tak daleko, że można na terenie Państwa Środka spotkać nawet podrobione salony Apple, będące wierną kopią prawdziwych sklepów. Rzecz jasna można nabyć w nich podrabiany sprzęt. Nam może się to wydawać szokujące, jednak w Azji nie budzi niczyjego sprzeciwu.

Część podróbek trafia także na rynek europejski, na przykład w ofertach sklepów internetowych.

www.dominikpolonski.com